Czy patenty i zamknięte standardy są naprawdę takie złe?

Od kiedy pamiętam, buntowałem się razem z całą resztą świata przeciwko patentowaniu przez wielkie korporacje swoich rozwiązań i tworzenia najróżniejszych zamkniętych standardów. Jakiś czas temu, przy okazji analizowania pewnego zagadnienia, trochę o tym pomyślałem i doszedłem do wniosku, że nie zawsze zamknięte standardy są takie złe, za jakie uważa je większość ludzi. Ba! Mam nawet solidne argumenty na to, że jest całkiem inaczej ;)

Argument, który zaraz przytoczę, wpadł mi do głowy w czasie słuchania jednego z podcastów magazynu Trącić Myszką, w którym był poruszany problem zamkniętych standardów. Jeden z uczestników dyskusji (słuchałem tego kilka tygodni temu i nie pamiętam nazwiska) podał przykład wtyczki od zasilacza do macbooków Apple, na którą jest założona cała masa patentów uniemożliwiającym niezależnym producentom na produkcję zamienników. Na logikę można by pomyśleć, że my, jako użytkownicy, na tym tracimy, ponieważ jesteśmy pozbawieni możliwości wyboru.

Zostawmy jednak na chwilkę Apple i spójrzmy na kwestię zasilaczy ze strony użytkowników komputerów PC. Posiadacze komputerów PC mają olbrzymi wybór zasilaczy. Wchodząc do jakiegokolwiek sklepu komputerowego leży ich na półce przynajmniej kilka – od takich za 50zł zaczynając, na tych za 500zł kończąc.

Chyba każdy bardziej doświadczony użytkownik komputera zdaje sobie sprawę z tego, jak olbrzymi wpływ na stabilność pracy komputera ma zasilacz. Mimo wszystko sporo osób kupuje najtańsze modele, zwracając uwagę tylko i wyłącznie na moc deklarowaną przez producenta. Tym bardziej zwykły, szary Kowalski będzie zawsze kupował najtańsze modele, bo skoro na wszystkich jest napisane 400W, to po co przepłacać?

I nagle zaczynają się problemy. Komputer sam się restartuje, zawiesza, głośno chodzi, itp. I co myśli sobie w takich sytuacjach Kowalski? Ano myśli sobie, że komputery PC to skończony syf, a sam Windows nie jest w stanie dorównać stabilnością systemowi Mac OS (zakładam, że Kowalski miał styczność z Mac OS ;).

A skąd się bierze ta legendarna stabilność Mac OS? Częściowo jest to zasługa programistów, którzy siedzieli nad tym systemem i dopieszczali go z każdej strony, ale na pewno olbrzymie znaczenie ma też to, że dzięki patentom użytkownik jest zmuszony do zasilania swojego komputera wysokiej klasy zasilaczem, a nie jakimś NO-NAME kupionym na Allegro. Zyskują na tym i użytkownicy, którzy mogą być pewni stabilności swojej maszyny, jak i producent, który wyrabia swoim wyrobom opinię dobrych i niezawodnych urządzeń. I podejrzewam, że gdyby nie chronili swojego sprzętu tymi wszystkimi zamkniętymi standardami przed nieświadomymi użytkownikami, to nie zdobyły by one tak dobrej opinii, jaką mają teraz.

Oczywiście nie mówię, że wszystkie standardy są dobre. O nie, nie nie. Większość nadal uważam za bezsensowne i głupie. Chciałem Wam po prostu uświadomić tym jednym przykładem, że warto mieć otwarty umysł i spojrzeć czasami na niektóre kwestie z innej strony.

Pozdrawiam!

Komentarze (15) do “Czy patenty i zamknięte standardy są naprawdę takie złe?”

  1. Ghoran pisze:

    No tak. Ale zestawiłeś dobry i drogi sprzęt producenta kompa z jakimś nołnejmem. A co jeśli ten przykładowy zasilacz producenta kosztuje 500 a zamiennik – tak samo dobry – kosztowałby 400?
    Przecież „zamienniki” to nie tylko chłam. Często, gęsto jest to wysokiej klasy sprzęt a do tego ciągle tańszy niż „oryginalny”.

    • Tak – ale wtedy Apple by już nie miało wpływu na to, czy podpinasz dobry zamiennik za 400zł, czy noname na 40zł. Wiem, że świadomy użytkownik by nie kupił noname i dla niego jest to trochę krzywdzące, ale powiedzmy sobie szczerze – Ci naprawdę świadomi użytkownicy stanowią zaledwie kilka % wszystkich użytkowników.

  2. tjach pisze:

    A co z ludźmi, których nie do końca stać na sprzęt z najwyższej półki? Na palcach jednej ręki (z dużym zapasem) potrafię policzyć znajomych posiadających przykładowy komputer Apple, cała reszta ma blaszaka. W którym wymiana zasilacza jest sprawą trywialną (abstrahuję teraz od problemu stworzenia nowych miejsc pracy dla serwisantów). W Apple już tak różowo nie ma.

    Ale żeby nie trzymać się uparcie tego przykładu z jabłuszkiem w tle: rozważmy standardy podłączenia urządzeń peryferyjnych do komputera. Mądrzy ludzie wymyślili otwarty standard USB, dzięki temu mogliśmy wyrzucić dyskietki z naszych domów (ZUS się nie liczy – a propos otwartych protokołów komunikacji). Mnóstwo producentów, od najtańszych chińskich pendrive’ów do ultraszybkich markowych dysków zewnętrznych – dla każdego jest miejsce na rynku.
    Czy ktoś z tu obecnych potrafi sobie przypomnieć jakiś zamknięty standard komunikacyjny/podłączeniowy który jest tak popularny?

    Specjalnie nie poruszam w tym komentarzu problemu otwartości protokołów i metod komunikacji (vide problemy docx vs odt, ZUS z Janosikiem, administracja publiczna) i wielu innych w mniejszym lub większym stopniu dotykających tego problemu.

    To w sumie jest temat na bardzo szeroką dyskusję, bo argumentów przeciw jest znacznie więcej oraz są znacznie bardziej ważne według mnie niż ten o utrzymywaniu jakości przytoczony przez Ciebie.

    • Jak kogoś nie stać na sprzęt z najwyższej półki, to go po prostu nie kupuje. Absurdem by było, gdyby firmy takie, jak Apple pozwalały na obniżanie jakości swoich produktów tylko po to, żeby kogoś było na niego stać.

      Postaw się Tomku na miejscu takiego producenta. Załóżmy, że produkujesz komputery i zezwalasz użytkownikom na podpięcie jakiegokolwiek zasilacza. Jak myślisz, jakie opinie pojawią się w sieci? Bardziej takie:

      „Komputery TJACH są zajebiste, ale byłem głupi i kupiłem gówniany zasilacz…”

      czy też bardziej takie

      „Komputery TJACH to szmelc! Co chwile się wyłącza, zawiesza, restartuje i wywala jakieś errory”.

      Łapiesz już o co chodzi? :) Może nieszczęśliwie użyłem określenia „dobre patenty” i „złe patenty”. Bardziej by chyba pasowało „logiczne patenty” i „bezsensowne patenty” :)

      I jak najbardziej zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem. To jest bardzo obszerny temat, który by mógł być ciągnięty w nieskończoność.

  3. hgo pisze:

    @ tjach „Czy ktoś z tu obecnych potrafi sobie przypomnieć jakiś zamknięty standard komunikacyjny/podłączeniowy który jest tak popularny?”

    Tak, protokol gg ;D

    Co do artykulu to Lukaszu piszac iOS zapewne chodzilo Ci o Mac Osa (iOS siedzi w iPhonach oraz iPodach)
    Idac dalej patentowanie swoich odkryc oraz wynalazkow jest normalna koleja zeczy, ktora pozwala ustrzec sie przed kopiowaniem rozwiazan przez konkurencje albo co gorsza niedorzecznymi roszczeniami finansowymi po tym jak oni opatentuja Twoja technologie!

    Przyklad Apple wydaje mi sie tutaj nienajlepszy poniewaz ta firma korzysta i wspiera wiele otwartych standardow.
    Jadro sytemu zostalo stworzone na bazie BSD (i jest utrzymywane jako projekt open source pod nazwa Darwin OS), OpenGL do grafiki, mocno dotowny przez Apple CUPS, mozna wymieniac dlugo…

    Pozdrawiam,
    Michal

    • Tak, tak – Mac OS :) Dzięki wielkie za sprostowanie. Sam nie wiem, co mnie naszło z tym iOS.

      Tak – patentowanie rozwiązań technologicznych jest akurat złe, bo wstrzymuje rozwój. Ale co powiesz o ludziach patentujących emotikonki? ;)

  4. tjach pisze:

    @Łukasz,
    „Jak kogoś nie stać na sprzęt z najwyższej półki, to go po prostu nie kupuje.”

    I tu jest pies pogrzebany, bo jeśli by wszystkie firmy nie dopuszczały „zamienników”, to ceny by były jednakowo wysokie, porównywalne z Apple.

    Masz samochód, prawda:)? O ile wiem, to już nie Smart, ale coś innego. I jak jedziesz do warsztatu, to wybierasz ten autoryzowany, producenta (zakładam, że nie masz gwarancji i płacisz za wszystko z własnej kieszeni), czy raczej zaufany, ale nieautoryzowany? A gdy kupujesz części do samochodu, to używasz zawsze dużo droższych oryginalnych, czy tańszych zamienników? Analogia taka sama, bo przecież mamy zamienniki z wyższej jak i z niższej półki.

    Stawiam się właśnie w miejscu takiego producenta. I nadal sądzę, że wyciąganie wniosków w ten sposób jest odrobinę na wyrost. Fakt, pojawią się takie opinie, ale rynek bardzo szybko je zweryfikuje. Wracając znów do powyższego przykładu z samochodami – kupując nowy osobiście patrzę na cennik części zamiennych oraz ich dostępność. Nie kupię samochodu, dla którego jedynym kanałem dystrybucji części zamiennych jest autoryzowany producent.

    • Właśnie sęk w tym, że rynek za bardzo nie weryfikuje tego, co się dzieje. Jaka jest powszechna opinia? Windowsy na PC się sypią, a Mac OS na komputerach Apple są niezawodne :) Ta ideologia jest wpajana dzieciakom już od najmłodszych lat i chociaż jest częściowo prawdziwa (bo jednak produkty Apple cieszą się dużą stabilnością), to jednak niestabilność Windowsów nie zawsze jest spowodowana samym systemem. Ale o tym już nikt nie mówi.

    • matipl pisze:

      Bez przesady Łukaszu. Windows w miarę używalny dopiero jest od kilku lat.
      Za czasów Windows Me, czy pierwszych domowych NT bardzo miło się sypało samo z siebie ;)
      Jak również z powodu karty dźwiękowej i innych peryferii. A nawet nie pozwalał się poprawnie zainstalować

  5. marb pisze:

    Dla mnie ten przykład jest bardzo kiepski. Patenty są dobre bo ludzie nie potrafią dobrać sobie sprzętu, a to rozwiąże problem. Otóż jest wielu takich co potrafi sobie ten sprzęt dobrać i bardzo sobie ceni taka możliwość. Mamy cierpieć z powodu niewiedzy innych?

    Jak to by było gdybyś do swojej lustrzanki mógł włożyć kartę pamięci tylko i wyłącznie od producenta lustrzanki i jeszcze byś pewnie musiał kupić nikonowy czytnik specjalnie do kompa. A jak by opatentowali rozwiązania w obiektywach albo lampy? Jasne, zazwyczaj te od producenta są najlepsze ale i cholernie drogie. Za to czasem sigma wypuścić obiektyw, który bije wszystko stosunkiem cena/jakość.

    Krótko mówiąc patentom i zamkniętym standardom mówię stanowcze nie.

  6. matipl pisze:

    Moim zdaniem zamysł artykułu dobry, ale wybór porównawczy nie. Komputer przenośny vs stacjonarny i do tego wybór sposobu zasilania.
    Ale faktem jest, że hermetyczne rozwiązania (sprzęt i oprogramowanie od Apple) o wiele lepiej się sprawuje, niż otwarte. Właśnie ze względu na kontrolę.

    • No – w przypadku iPhone mimo całkowitej kontroli dali ciała z tą anteną ;) Ale generalnie wychodzi im to na plus (nie licząc tej jednej wpadki).

    • matipl pisze:

      Łeee tam. Dla mnie rozdmuchana sprawa z tymi 2 antenami.
      Ten sam efekt mam w mojej Noki jak łapą ją obejmę.

      Chodzi również o Maki i MacBooki. Nawet taki Windows to niezły produkt, biorąc pod uwagę złożoność.

    • No właśnie. Szczególnie Windows 7 jest prawdziwym sukcesem. Miałem teraz u siebie uptime bliski 3 tygodni i system dalej szalał jak rakieta (aż przyszła burza i skończył się prąd;)

  7. Gasiu pisze:

    Dziwnie zestawiłeś software ze sprzętem – jeżeli chodzi o oprogramowanie i stabilność to legendarny jest Debian raczej ;-)

    Apple dzięki swojemu „zamknięciu” dużo zarabia, a dodatkowo programy pracują na ograniczonej liczbie konfiguracji sprzętu – lekko analogiczną sytuacje mamy w konsolach do gier – w takiej sytuacji program może wycisnąć więcej z komputera – czyli są plusy ;-) – niestety polityka firmy powoduje, że za przeciętny sprzęt użytkownik płaci drogo – za to może zostać „wyznawcą” Apple ;-)

    Dodatkowo porównujesz zamknięty z zamkniętym ;-) – poskładaj rozsądnego PC-ta i postaw jakiegoś Linuksa – możesz się zdziwić…

    Za to IMO oprogramowanie „otwarte” jest ciekawszym rozwiązaniem – choćby z racji ceny, do tego otwarty kod pozwala na wyszukiwanie błędów przez całą społeczność zaangażowaną w rozwój. Teoretycznie potencjalny włamywacz ma ułatwione zadanie – bez problemu może poznać kod całego atakowanego programu – i dobrze! – tę lukę, którą on znajdzie, znajdzie też osoba zaangażowana w rozwój i łatka powstanie szybko ;-)

Zostaw komentarz

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook
  • Google+
  • YouTube