Internauci (tzn ogólnie ludzie) dzielą się na tych, którym wszystko przeszkadza i na tych, którym przeszkadza to, że tym pierwszym przeszkadza wszystko ;) Ponoć jest jeszcze grupa ludzi, którym nic nigdy nie przeszkadza, ale jeszcze nigdy nie spotkałem nikogo z tej grupy. Tak, czy siak, ja należę raczej do tej drugiej grupy. Tzn potwornie wkurza mnie, jak inni narzekają na wszystko dookoła. Żeby nie przynudzać Was dalej tym wstępem, przejdźmy do meritum sprawy…
Normą w sieci stało się narzekanie na wszystko, co nowe. Obecnie chyba każdy nowo-powstający startup jest oskarżany o plagiat i klonowanie już istniejących serwisów. Oczywiście w przypadku ewidentnego plagiatu całego serwisu, jak najbardziej tą krytykę popieram, ale niestety jest ona najczęściej całkowicie bezpodstawna i sprowadza się do zwykłego bicia piany.
Weźmy na ten przykład głośne pojawienie się Wykopu. Od samego początku autorzy serwisu byli oskarżani przez internautów o plagiatowanie znanego za granicami naszego kraju serwisu Digg. Rozwojowi Wykopu przyglądałem się już od pierwszych dni jego istnienia i muszę przyznać, ze rzeczywiście zarówno idea, jak i cały układ strony są bardzo podobne do zagranicznego pierwowzoru.


Ale czy to źle? Jeżeli chodzi o samą ideę serwisu, nie widzę w tym przypadku kompletnie nic złego. Digg nie udostępnił swoim użytkownikom polskiej wersji językowej, stąd też można przypuszczać, że targetem, w który celowali twórcy, Polacy raczej nie byli. Co więc stało na przeszkodzie przed stworzeniem podobnego serwisu dla Polaków? Inną kwestią jest podobny układ strony. Ale tutaj też autorom Wykopu nie można za dużo zarzucić. Profesjonalne layouty nie są już tylko wymysłem grafików. Ba! Graficy nie mają prawie nic do gadania. Na dobry layout są odpowiednie wzory, szablony i standardy, a graficy mogą jedynie zaprojektować logo, faviconkę i kilka buttonów ;) Nie można więc dziwić się, że zarówno Digg, jak i Wykop są do siebie bardzo podobne.
A spójrzmy teraz na Naszą-Klasę. Serwis ten przez długi czas nosił miano polskiej kopii Facebook-a i dopiero po kilku miesiącach dotarło do ludzi (do większości ludzi;), że to są dwa zupełnie inne serwisy, a każdy z nich nastawiony jest na innego odbiorcę. I jak już mówimy o Naszej-Klasie, to plagiatem można raczej nazwać wszystkie serwisy typu Nasza-Armia, Nasze-Przedszkole, Nasze-Gimnazjum i inne zgapione w 98% z naszego polskiego pierwowzoru.
Podobnie jest ze wszystkimi większymi portalami informacyjnymi. One też trzymają się pewnych standardów pozwalających im osiągać maksymalne zyski i nie można nazywać tego podobieństwa plagiatem. Spójrzcie chociażby, jak podobna jest nasza Wirtualna Polska do Yahoo:


Właściciel Wirtualnej Polski musiałby być skończonym głupcem, żeby odstępować od najbardziej optymalnego układu newsów tylko dlatego, żeby jego portal nie był podobny do Yahoo. Zresztą – ilość możliwych kombinacji ułożenia poszczególnych bloków na stronie też jest ograniczona i prędzej czy później ktoś i tak by nieświadomie stworzył portal o podobnym układzie.
Trzecim wielkim plagiatem został przez internautów okrzyknięty serwis mikroblogowy Blip. Pierwowzorem Blipa był Twitter, na którym, podobnie jak w przypadku Facebook-a, Polacy stanowili niszę. Niech mi ktoś w takim razie powie, dlaczego stworzenie serwisu o niemal identycznej zasadzie działania, ale skierowanego tylko do Polaków, jest złe? Nie zapominajmy, że nie każdy zna język angielski.
Przykładów znalazłoby się pewnie więcej, ale o tych trzech serwisach było chyba najgłośniej. Kochani – nie popadajmy w paranoję! Pamiętajmy, że konkurencja jest dla nas, konsumentów, dobra :)
I na koniec coś z przymrużeniem oka ;) Na blogu My Box znalazłem listę 44 argumentów przemawiających za tym, że Nasza-Klasa w ogóle nie jest podobna do Facebook-a :D Pozwolę sobie zacytować tutaj kilka najlepszych argumentów:
12. Facebook pozwala na modyfikację wyglądu profilu, Nasza-klasa na dodatnie słowa √ιק13. Facebook udostępnił otwarcie swoje API, Nasza-klasa zdjęcie swojego twórcy,15. Facebook cechuję się prostotą i intuicją, Nasza-klasa reklamami biustu Kasi Cichopek,21. Facebook kupuje atrakcyjne projekty, Nasza-klasa stanowi dla nich miejsce reklamowe,24. Facebook wprowadził AdSense jako reklamę, Nasza-klasa jako podstawę biznesplanu,37. Facebook to serwis społecznościowy, Nasza-klasa to licznik znajomych,39. Facebook oficjalnie zabrania stosowanie niezgodnych znaków, Nasza-klasa 7@|< #♥!,40. Facebook słucha się porad swoich użytkowników, Nasza-klasa swoich reklamodawców,43. Facebook (kod źródłowy) tworzony był dwa tygodnie, Nasza-klasa bez przerwy (źle),44. Facebook zdążył już zmienić design, Nasza-klasa nazwę swojej gąbki,
Czy ktoś jeszcze ma w tej kwestii jakiekolwiek wątpliwości? :)
A tak na poważnie, to mam nadzieję, że podzielacie moje zdanie w tej kwestii. Jeżeli jednak ktoś z Was ma inne poglądy na ten temat, to zapraszam do dyskusji :)

Ktoś powiedział, że warto wzorowac się na sprawdzonych przykładach ale jednocześnie nie kopiować ich. Dlatego mnie nie dziwią podobne layouty, posiadających podobne funkcje automagiczne itp. :) i tak dalej! itp.
Otóż to! Mniej więcej ta myśl przyświecała mi w trakcie pisania tego postu :)
A mnie najbardziej wkurza jak komuś przeszkadza to, że innym przeszkadza wszystko!
Zaczyna się od tego, że przeszkadza im, że innym coś przeszkadza, a kończy się, że wszystko będzie im przeszkadzać jak tym pierwszym. I jeszcze próbują mnie przekonać, że ma się mi podobać, mimo że dobrze wiedzą, że mi się nie podoba bo mi przeszkadza i mnie wkurza. A jak ma mnie nie wkurzać, skoro mi przeszkadza?
MSPANC :)
A mi przeszkadza to ze Ty przeszkadzasz mi w przeszkadzaniu! :)
Blip byłby plagiatem tylko wtedy, gdyby miał tych samych użytkowników. A tymczasem Blip w niczym nie przypomina mi Twittera, ani w użytkownikach, ani w wyglądzie, ani w stabilności serwisu :P
A tu jednak kolego się mylisz… były okresy takie, że twitter nie potrafił utrzymać się dłużej niż 2-3h a to zdecydowanie fail niż w przypadku blipa. Ale wydajność w ostatnich dniach tego pierwszego faktycznie jest skuteczna..
Na tej samej podstawie co te „oskarżenia” można by powiedzieć, że prawie każdy blog jest plagiatem blogu „obok” – w końcu w większości układ na stronie jest identyczny…
Paranoja.
Jak Kali ukraść krowę to ok, ale jak Kalemu ukraść krowę to już wielkie halo. Tak, tak, gdyby Ci najbardziej narzekający poświęcili swój czas, pieniądze, pisząc z nadzieją kod, i stworzyli jakiś popularny ( a co za tym idzie dochodowy) serwis, to by im do głowy nie przyszło że plagiat. Tym czasem banda zazdrośników zza ściany by go zaraz obrzuciła błotem że zrobił duplikat jakiegoś innego portalu. Bo my sobie wszystkiego zazdrościmy zamiast cieszyć się wspólnym szczęściem. Ciekawe jakby taki facebook był po japońsku, i banda zazdrośników nie znało tego języka, oj byłby płacz i zgrzytanie zębów…Tym czasem chwała Panu na wysokości że jeszcze jest grupa zapaleńców którzy starają się napędzić polski Internet.
„Ponoć jest jeszcze grupa ludzi, którym nic nigdy nie przeszkadza”
A ja to co, pies? ;D
Poza tym to, że ktoś zauważa że coś jest złe nie oznacza, że mu to przeszkadza. Dla mnie dizajn onetu jest okropny, na dodatek źle zmałpowany z gazety.pl Ale mi to nie przeszkadza, bo mi wisi jak wygląda serwis na który i tak nigdy nie włażę :)
p.s. Przeszkadzają mi natomiast ogromne wiszące bilboardy w przestrzeni miejskiej i tu akurat się zaliczam do absolutnych hejterów „przestrzeni reklamowej” choć samą reklamę jako taką cenię. Oczywiście mam na myśli DOBRĄ reklamę :)
p.s.2 Dizajn yahoo jest tak samo okropny jak wp, tu akurat wybrałeś średni przykład. Oczywiście oba mi nie przeszkadzają. Zwyczajnie gdy na nie wejdę, mam estetyczny odruch wymiotny i uciekam stamtąd jak najprędzej. :)